Pikantna fasolka

Jesień w tym roku przyszła szybko i wymusiła na mnie nie tylko reorganizację szafy, ale i rewizję spiżarki. Jeszcze trzy tygodnie temu wysokie temperatury zniechęcały do długiego gotowania, a dziś nie wyobrażam sobie obiadu na zimo. Sezon na gulasze, zapiekanki i gęste zupy uważam za otwarty.

W zeszły weekend wyskoczyliśmy na jeden dzień w Bieszczady, a naszym żywieniowym zwyczajem w górach jest gorący posiłek z termosu. Najwygodniejszym rozwiązaniem jest spakowanie zupy z poprzedniego dnia, ale tym razem miałam ochotę na fasolkę – aromatyczną, gęstą i pikantną.

Przygotuj:

  • 400 g ugotowanej białej fasoli
  • puszkę pomidorów
  • 700 g passaty pomidorowej
  • 2 średnie cebule
  • 180 g tofu (w marynacie chilli)*
  • 180 g sojowych kiełbasek (w przyprawie paprykowej)*
  • 4 ugotowane ziemniaki
  • sól, pieprz
  • słodką paprykę, majeranek
  • ziele angielskie, liść laurowy
  • oliwę z oliwek
  • opcjonalnie 1-2 cm świeżej papryczki chilli

* Te dwa produkty znajdziesz w popularnej sieci handlowej z owadem w stałej ofercie. Możesz jednak użyć dowolnych kiełbasek i naturalnego tofu – zamarynuj je wcześniej w oliwie zmieszanej z ostrą papryką

Fasola i ziemniaki

Suchą fasolę moczę przez noc i gotuję z kilkoma ziarenkami ziela angielskiego i liściem laurowym do miękkości. Jeśli jednak nie masz na to czasu, to możesz użyć opcji awaryjnej – fasoli z puszki. Pamiętaj jednak, że jest ona już wstępnie przyprawiona, gdyż zalewa zawiera sól i cukier. Ziemniaki obieram, płuczę, kroję w kostkę i gotuję w osolonej wodzie. Jeśli jednak poprzedniego dnia był obiad z ziemniakami i coś zostało w lodówce, to korzystam z resztek. Takie „wczorajsze” ziemniaczki nie rozpadną się w sosie, za to te świeże częściowo zagęszczą całą potrawę. Oba wyjścia są jak najbardziej OK.

Powolutku bez pośpiechu.

Pokrojoną w kostkę cebulę podsmażam na odrobinie oliwy z oliwek liściem laurowym i kilkoma ziarenkami ziela angielskiego. Gdy cebula się zeszkli dodaje pokrojone w kostkę tofu i kiełbaski. Czekam aż wszystko delikatnie się zarumieni, całość zalewam pomidorami z puszki i duszę na malutkim ogniu 10-15 minut pod przykryciem. Następnie dodaję fasolę oraz passatę i duszę kolejne 10 minut aż całość nabierze aromatu ziół. Pod koniec doprawiam słodką papryką, chilli, majerankiem (lubię gdy jest go dużo) oraz solą i pieprzem do smaku. Dorzucam ugotowane ziemniaki. 

Pikantne czy ostre?

Uwielbiam ostre potrawy, ale pozostaję jedyną miłośniczką kapsaicyny w naszym domu. O ile delikatnie pikantne dania da się złagodzić sokiem z cytryny lub limonki (choć dzieci akurat wolą jogurt), to staram się nie przeginać. Zawsze mogę doprawić swoją porcję osobno i nie uważam tego za niedociągnięcie. Jedzenie ma przecież sprawiać radość wszystkim! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *