Naleśniki z pomidorowym sosem i szpinakiem

Naleśniki są jedną z tych potraw, które można podać niemal ze wszystkim. Na słodko czy na słono, na zimno lub ciepło, z warzywami, owocami, w sosie a nawet solo. Jako danie główne, deser albo przekąska. Naleśniki to absolutnie uniwersalne danie, a dziś proponuję je we włoskiej odsłonie.

Przepisów na podstawowe wegańskie naleśniki nie brakuje. Moje pierwsze eksperymenty polegały po prostu na zamianie jajek na aquafabę i mleka na napój roślinny. Jednak trzeba było znaleźć idealne proporcje. Po kilkunastu próbach mogę oficjalnie przyznać, że dotarłam do celu.

Przygotuj na ciasto:

  • 500 ml napoju roślinnego  – ja najczęściej używam owsianego
  • 250 g mąki pszennej
  • 9 łyżek aquafaby
  • 2 łyżki oleju
  • szczyptę soli

Przygotuj na sos:

  • 500 g pieczarek
  • dużą czerwoną paprykę
  • 2 średnie cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • garść zielonych oliwek
  • 2 puszki krojonych pomidorów
  • zioła: bazylię, oregano lub opakowanie gotowej włoskiej mieszanki
  • sól, pieprz, cukier do smaku
  • trochę oliwy do podsmażenia
  • 2-3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • świeży szpinak lub rukola według uznania

Ciasto na naleśniki

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą łączę przy pomocy miksera lub blendera. Masa musi być jednolita i gładka. Ciasto odstawiam by odpoczęło i zabieram się w tym czasie za sos.

Sos

Pieczarki kroję w cienkie półplasterki, cebulę w piórka, paprykę w drobną kostkę a czosnek miażdżę w prasce (lub siekam drobiutko). Oliwki wystarczy pokroić na 2-3 części. W dużym garnku z grubym dnem rozgrzewam 3-4 łyżki oliwy, a następnie podsmażam cebulę z czosnkiem. Po chwili dorzucam paprykę i co jakiś czas mieszając podsmażam kilka minut. Dorzucam pieczarki i czekam aż zmniejszą swoją objętość pod wpływem wysokiej temperatury a następnie zalewam całość pomidorami. Przyprawiam sporą ilością bazylii i oregano, dodaję oliwki, sól, pieprz i 2-3 łyżeczki cukru.

Ilość cukru zależy od smaku pomidorów, jedne są wyraźnie kwaśne, inne mogą mieć bardziej słodkawy smak. Gdy całość zacznie bulgotać, skręcam płomień do minimum, przykrywam garnek pokrywką i duszę przez 20-30 minut. Co jakiś czas warto zamieszać całość aby uniknąć przypalenia.

Smażymy placki

Do smażenia naleśników dobrze jest sprawić sobie specjalną patelnię. Jej rozmiar i konstrukcja nie jest przypadkowa, a co za tym idzie smażenie jest dużo prostsze. Moja patelnia nie wymaga używania tłuszczu, wystarczy ją rozgrzać i można zaczynać pracę. Warto dobrać też odpowiednią chochelkę, wtedy łatwiej jest dawkować ciasto. Ja używam też silikonowej szpatułki to podważania krawędzi przed obróceniem placka na drugą stronę. Naleśniki dobrze jest ostudzić przed ułożeniem ich jeden na drugim, dlatego zanim ułożę kolejnego na stosik, najpierw odkładam go na chwilę na osobny talerz.

Odgrzewany naleśnik?

Osobiście nie lubię odgrzewać naleśników na oleju (pierogów też zwykle nie odsmażam). Ciasto zaczyna się przypalać, a nadzienie wciąż jest chłodne. Dlatego mocno podgrzewam sos, którym wypełniam naleśniki. Zanim jednak zwinę ciasto w rulon lub trójkąt, dorzucam jeszcze trochę zieleniny – konsystencja nadzienia zyskuje wtedy odrobinę chrupkości. Zapraszam do eksperymentów i życzę smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *