Krem z buraków

W Nowym Roku witam Was cieplutko rozgrzewającą i aromatyczną wariacją na temat buraka. Nie wiem jak Wam, ale mnie buraki kojarzą się głównie z ćwikłą i barszczem, a co jak co barszczu w minione Święta wypiliśmy hektolitry. I dobrze. Burak to nie tylko fantastyczne źródło witaminy C i żelaza, ale także uniwersalny składnik wielu ciekawych potraw. Nadaje się do zup, sałatek, soków, dodatków a nawet słodkości. Nic, tylko eksperymentować. 

Przyznam szczerze, że dopiero od niedawna buraki pojawiły się na mojej cotygodniowej liście zakupów. Nie zastanawiam się już czy zjemy buraka tylko w jakiej formie. Najlepiej byłoby pić codziennie szklankę soku (buraczano-jabłkowy to faworyt całej rodziny), ale nie zawsze jest czas na jego przygotowanie. Dlatego najczęściej wrzucam buraki do piekarnika, a potem decyduję co z nich stworzę. Można je piec w całości w skórce owinięte w folię aluminiową lub obrane pokrojone w plastry. I właśnie drugi sposób będziemy wykorzystywać w przypadku tej zupy-kremu, która powstała w wyniku absolutnego eksperymentu.

Uwielbiam kremy, ale nie wszystkie przypadają do gustu całej rodzinie. Taka zupa ze względu na konsystencję powinna być intensywna, a to niekoniecznie zdaje egzamin w przypadku dzieciaków. Tymczasem pewnego dnia nie miałam innego pomysłu na wykorzystanie zasobów lodówki i tak powstał ten o to przepis. Podstawowa wersja to po prostu krem z pieczonego buraka i marchewki, ale po wzbogaceniu jej odpowiednimi dodatkami staje się pełnowartościowym obiadem.

Przygotuj:

  • 2 średnie buraki
  • 3 średnie marchewki
  • dużą cebulę
  • 1 litr gorącego bulionu warzywnego
  • łyżkę majeranku
  • łyżkę suszonego czosnku niedźwiedziego
  • sól i pieprz według uznania
  • oliwę z oliwek

Dodatkowo: ziemniaki, fetę i kawałek wędzonego boczku.

Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układam pokrojone w plastry obrane warzywa. Warto zachować podobną grubość plastrów, wtedy wszystko upiecze się w równym stopniu w takim samym czasie. Skrapiam całość obwicie oliwą z oliwek, oprószam ziołami, solą i pieprzem a następnie wkładam do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na ok. 30-40 min. Czas pieczenia zależy od grubości plastrów.

W międzyczasie nastawiam kilka ziemniaków do gotowania. Dla mięsożerców przygotowuję także wędzony boczek, który kroję w słupki i podsmażam na suchej patelni, a do wersji bezmięsnej szykuję słupki fety.

Po 15-20 minutach pieczenia obracam wszystkie warzywa na drugą stronę mieszając przy okazji wszystko z oliwą, która rozlała się po papierze. Po 30 minutach sprawdzam czy warzywa są już miękkie, jeśli nie to pozostawiam je, na kolejne 5-10 minut w piekarniku. Następnie przekładam je do dużego garnka, zalewam gorącym bulionem i blenduję na gładki krem. Sprawdzam smak i doprawiam jeszcze w razie potrzeby solą pamiętając jednak, że feta i słone ziemniaki też podbiją smak.

Gorące ziemniaki pokrojone w ćwiartki układam na dnie talerza, zalewam gęstym kremem i wykańczam fetą lub boczkiem. I voila! W styczniowy mroźny dzień taki krem rozgrzeje i napełni każdy głodny brzuszek. Polecam z całego serca na kolejne zimowe miesiące zarówno na obiad jak i kolację. Smacznego!

2 thoughts on “Krem z buraków

  1. Pretty component to content. I just stumbled upon your blog and in accession capital
    to say that I get in fact loved account your blog posts.
    Anyway I will be subscribing for your augment or even I fulfillment you get entry to consistently fast.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *