Rozgrzewający krem dyniowo-morelowy

Kiedy zimową porą po powrocie z dłuższego treningu lub morsowania chcę wpałaszować coś na szybko, sięgam po zupę. A już zdecydowanie najchętniej wybieram zupy kremy, które są przyjemnie gęste i wspaniale rozgrzewają.

Korzystając z bogatych zapasów dyni postanowiłam poeksperymentować. Klasyczne połączenie z marchewką jest zawsze słuszne, ale coś mnie naszło na bardziej korzenno-owocowe klimaty. Ta zupa jest zdecydowanie bardziej wytrawna o kwaskowatym posmaku.. Jedynym niedopatrzeniem z mojej strony była ilość – zniknęła zdecydowanie za szybko.

Przygotuj (na 4-6 porcji):

  • 2 litry bulionu warzywnego (można też wykorzystać rosołek z poprzedniego dnia),
  • połowę małej dyni ok. 400 g,
  • 3 średnie ziemniaki,
  • średnią marchewkę
  • pomarańczę,
  • garść suszonych moreli,
  • garść orzechów włoskich,
  • 1 cm świeżego imbiru,
  • 4-5 goździków,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • łyżka masła,
  • pieprz, sól

Ziemniaki i dynia

Ziemniaki i marchewkę obieram, myję, kroję w kostkę i gotuję bezpośrednio w bulionie. Jeśli mam ziemniaki ugotowane z poprzedniego dnia (nawet takie potłuczone do obiadu) i marchewkę z rosołu, to pomijam ten etap i dodaję później, razem z innymi składnikami przed blendowaniem. Następnie zajmuję się dynią, którą przekrawam na pół, wyjmuję pestki i wkładam do piekarnika na 30 minut. Temperatura: 200 stopni. Po ostygnięciu miąższ daje się z łatwością oddzielić od skórki.

Owoce i korzenie

Obieram pomarańczę ze skórki i staram się pozbyć jak najdokładniej białej warstwy. Można też wyfiletować, ale nie jest to konieczne – mnie osobiście nie przeszkadza lekko gorzkawy posmak, który finalnie ginie w kremie. Drobno kroję pomarańczę i suszone morele a następnie podsmażam na oliwie z dodatkiem masła. Gdy pomarańcza puści sok dodaję posiekany imbir, goździki, pieprz i sól, zmniejszam gaz i duszę pod przykryciem przez 5-7 minut.

Konsystencja kremu

Gdy wszystkie składniki będą miękkie umieszczam je w garnku (lub robocie) i blenduję dokładnie. Finalna gęstość zupy zawsze pozostaje dla mnie zagadką. Wystarczy, że warzywa będą z poprzedniego dnia, pomarańcza będzie mniej soczysta albo użyję innego rodzaju dyni. Nie szkodzi – lubię niespodzianki. Na koniec prażę posiekane orzechy włoskie na patelni i posypuję krem – podaję z ulubionym świeżym pieczywem lub grzankami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *