Pieczone warzywa z winnym tofu lub dorszem

Dziś zdecydowaniu bardziej wykwintnie, a to za sprawą przypadku. Znacie to? Planujecie coś, wstępnie poukładaliście już sobie wszystko w głowie, a tu nagle wyskakuje niespodzianka. Dla mnie takim bodźcem było dziś wino. Zazwyczaj otwieramy butelkę wieczorem i opróżniamy ją niespiesznie z filmem w tle. Tym razem jednak postanowiliśmy wypić po lampce do obiadu, a skoro tak, to mogłam skorzystać z okazji także w trakcie gotowania 🙂 

Nieczęsto używam wina do gotowania. Czerwone nadaje się świetnie do duszenia mięs, a białe do owoców morza. Ani jedno ani drugie nie występuje w mojej diecie, a i małżonek coraz częściej wybiera moją wersję posiłków. Dlatego gdy tylko mam okazję wracam do smaku dresingu na bazie wina, musztardy i miodu. Fantastycznie komponuje się z sałatami, ale dziś ta mieszanka posłużyła mi przede wszystkim jako marynata. Okazało się, że zaplanowane pieczone warzywa z zamarynowanym tofu i rybą stanowią idealny duet.

Przygotuj:

  • 300 g polędwicy z dorsza,
  • 180 g tofu,
  • dużego batata,
  • 3-4 średnie ziemniaki,
  • dużą cebulę,
  • dużą marchew,
  • średniego buraka,
  • 2 ząbki czosnku,
  • łyżkę musztardy,
  • łyżkę miodu,
  • 100 ml białego wytrawnego wina,
  • 3 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 łyżki ziół prowansalskich,
  • odrobina suszonej kolendry,
  • sól do smaku.

Zaczynam od marynaty. Miód, musztardę i wino łączę ze sobą bardzo dokładnie. Tym razem zostało mi akurat tyle musztardy w słoiku ile potrzebowałam, dlatego pozostałe składniki wlałam do słoika i po zamknięciu pokrywki wymieszałam potrząsając. To bardzo fajny patent na wydobycie całej zawartości słoika bez grzebania w nim łyżeczką. Następnie układam w dwóch miseczkach pokrojone tofu i dorsza (opłukanego i osuszonego wcześniej). Polewam przygotowaną marynatą obtaczając palcami dokładnie każdy kawałek tofu i ryby po czym odstawiam do lodówki na minimum 30 minut. Nie zużyłam całości miodowo-winnej mieszanki – ta resztka jeszcze się przyda, ale o tym za chwilę.

Warzywa myję i obieram. Cebulę kroję w piórka, marchewkę w krążki, batata, ziemniaki i buraka w jednakowe słupki. Czosnek siekam bardzo drobno. Wszystko mieszam w dużej misce z oliwą i ziołami prowansalskimi. Całość wykładam na blachę (nie trzeba używać papieru, gdyż warzywa są okraszone oliwą i nie będą się przypalać) i wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Początkowo ustawiam czas na 20 minut. 

W międzyczasie zajmuję się sosem. Pozostałą część marynaty umieszczam w rondelku i na małym ogniu doprowadzam do wrzenia, a następnie redukuję płyn. Sos powinien zgęstnieć, ale trzeba uważać aby go nie przypalić. Doprawiam go też suszoną kolendrą i odstawiam.

Po 20 minutach sprawdzam warzywa. Powinny być al dente, ponieważ po ułożeniu na ich wierzchu i opruszeniu solą tofu i ryby podkręcam temperaturę do 220 stopni i piekę kolejne 10-15 minut.

Słodkie i aromatyczne warzywa, soczyste winne tofu i ten kremowy sos. Dzieło przypadku czy przeznaczenia? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Spróbujcie sami i oceńcie. P.S. Ilość warzyw jest zupełnie przypadkowa, nie martwcie się, jeśli zostaną resztki. Mogą posłużyć jako baza to zupy kremu następnego dnia 🙂 Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *