Kotleciki warzywno-wieprzowe lub fasolowe.

Z ziemniakami lub kaszą, mizerią, surówką z marchewki albo ogórkami kiszonymi. Na gorąco z sosem i na zimno do kanapki. KOTLETY! Moja rodzina raz na jakiś czas po prostu się ich domaga i już. Żaden problem, nic nie cieszy mnie bowiem bardziej niż puste talerze po obiedzie. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała z okazji i nie przemyciła odrobiny warzyw.

O ile ostatnimi czasy Małżonka nie trzeba przekonywać do wegetariańskiej wersji posiłku, o tyle dzieci mają wbudowany czujnik na zamienniki, który ciężko oszukać. Co prawda warzywno-mięsne kotleciki wzbudziły wstępne podejrzenia, ale koniec końców zniknęły w małych brzuszkach z prędkością światła. Nie dziwię się, bo są soczyste i aromatyczne. Na szczęście zawsze szykuję większą ilość, tak na wszelki wypadek:)

Przygotuj:

  • 500 g mięsa mielonego – u mnie z łopatki wieprzowej
  • 250 g suchej fasoli lub 500 g konserwowej
  • 2 jajka
  • dużą marchewkę
  • cebulę
  • 2 ogonki selera naciowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 ml wywaru warzywnego
  • bułka tarta (opcjonalnie)
  • sól, pieprz, ziele angielskie
  • olej i odrobina oliwy

Dzień wcześniej odstawiłam fasolę do namoczenia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będą z niej kotleciki dlatego było jej sporo. Z nadmiarem kotlecików fasolowych nie mam jednak nigdy problemu, zwłaszcza po weekendzie. Są świetnym uzupełnieniem lekkiej sałaty albo podstawą kolejnego obiadu. 

Fasolę gotuję z kilkoma ziarnami ziela angielskiego do miękkości. W tym czasie ścieram warzywa (cebulę, selera i marchew) na tarce o grubych oczkach. Czosnek drobno siekam. Rozgrzewam oliwę na patelni i podsmażam warzywa przez kilka minut.

Fasolę blenduję na gładką masę dodając połowę wywaru warzywnego. Następnie dodaję połowę podsmażonych warzyw oraz jajko. Doprawiam solą i pieprzem. Jeśli masa jest zbyt rzadka dosypuję trochę bułki tartej albo kaszy mannej. W drugiej misce powtarzam cała procedurę z mięsem, ale nie dodaję bułki tartej.

Rozgrzewam olej na patelni i smażę kotleciki z każdej strony na złoty kolor, a następnie odsączam na papierze kuchennym.

Wskazówka: kotleciki powinny być małe, zwłaszcza te z fasoli, ze względu na konsystencję masy. Jeśli przeszkadza Ci ich kruchość możesz dodać drugie jajko do masy. Ja jednak lubię różnorodność tekstur – kruchość kotlecika idealnie równoważy się z kremowym sosem pieczarkowym. A na drugi dzień z łatwością rozdrabniam kotleciki do sałatki z pomidorami i szpinakiem. Smacznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *